TAJFUN NA ŚNIEGU

W życiu każdego psa przychodzi pierwsza zima, kicanie po białym puchu, tudzież gryzienie  i lizanie śniegu. Tajfun już widział śnieg, zresztą uwielbia zimę, przybiera wówczas na „objętości” i żadne -20 stopni mu nie straszne, bo jest zaopatrzony w grube futerko.

Niedzielne popołudnie, delikatne promienie słońca i mój puszysty zwierzak dały mi powody do krótkiego spaceru i sfotografowania tychże. To lepsze od wylegiwania się cały dzień przed telewizorem. Radość mojego psa na mój widok i jego wdzięczność za to tylko, że jestem z nim tu i teraz to dla mnie ogromna wartość. Łączy nas niewidzialna więź. Kto ma i kocha zwierzęta, ten wie o czym mówię.

fullsizeoutput_15a.jpeg

Fajne uczucie patrzeć na szczęście swojego psa i przyjemnie jest być w jego życiu najważniejszym. Jego oczy tak wiernie łapią w moją stronę i proszą o uwagę.

Tylko mnie kochaj!

 

Natura też wygląda inaczej – oblodzona ziemia, łyse drzewa, oszronione liście, tajemnicze ślady na śniegu, sztywna trawa, a raczej jej pozostałości. Jest w tym mimo wszystko coś pięknego. I do tego słońce, przeciskające się przez chmury, jakby próbowało wtargnąć i przejąć kontrolę nad wszystkim. Zachodzi jednak po godzinie i znów zapada mroźna, mroczna cisza.

Tak oto minęła niedziela – w blasku słonecznych muśnięć, u boku psa i z aparatem w ręku…